Andrzej Śliwa: „Uczciwość i jedność w działaniu – to dla mnie najważniejsze (Wywiad)
„Uczciwość i jedność w działaniu dla dobra naszego wspaniałego, zielonego miasteczka – to dla mnie najważniejsze” - mówi w rozmowie z Jordanów24.pl Andrzej Śliwa.
Podczas październikowej sesji Rady Miasta Jordanowa radni wybrali nowego wiceprzewodniczącego – Andrzeja Śliwę.
W rozmowie z Jordanow24.pl nowy wiceprzewodniczący mówi o celach, wyzwaniach i planach inwestycyjnych dla miasta, a także o wartościach, które są dla niego najważniejsze w pracy samorządowej.
Justyna Siwek: Jakie cele stawia Pan sobie jako nowy wiceprzewodniczący Rady Miasta Jordanowa?
Andrzej Śliwa: Moim celem jest skuteczna współpraca w radzie i działanie na rzecz mieszkańców. Chciałbym, żeby praca rady była bardziej widoczna – żeby mieszkańcy wiedzieli, że decyzje zapadają wspólnie, a nie tylko w urzędzie. Zależy mi na tym, żebyśmy w radzie potrafili ze sobą rozmawiać, współpracować i razem szukać rozwiązań dla Jordanowa.
Jakie według Pana są dziś największe wyzwania stojące przed radą i przed samym Jordanowem?
Najważniejszym wyzwaniem jest mądre gospodarowanie budżetem oraz realizacja inwestycji, które realnie poprawią jakość życia mieszkańców – budowa nowych chodników, poprawa oświetlenia ulicznego i tworzenie dróg dojazdowych do siedlisk.
Szczególnie ważne są chodniki przy ulicy generała Maczka oraz przy ulicy 3 Maja. Mieszkańcy walczą o nie od lat – niedawno odbył się nawet marsz w tej sprawie, zorganizowany przez samych mieszkańców. To pokazuje, jak wielka jest potrzeba i jak bardzo ta inwestycja jest oczekiwana.
Uważam też, że miasto Jordanów powinno być bardziej niezależne – powinno posiadać własny sprzęt do odśnieżania, odbioru odpadów czy utrzymania zieleni. Mamy spółkę miejską, która takie zadania mogłaby wykonywać, ale moim zdaniem jej potencjał nie jest w pełni wykorzystywany.
Czy planuje Pan kontynuować dotychczasowy styl pracy Agnieszki Masteli, czy raczej wprowadzić własne akcenty?
Nie będę oceniał pracy poprzedniczki – to nie moja rola. Skupię się na tym, żeby być aktywnym w radzie, starać się ją jednoczyć, a nie dzielić.
Chciałbym, żeby praca całej rady była bardziej dostrzegana – żeby mieszkańcy wiedzieli, że nie wszystko zależy od urzędników, tylko od wspólnej pracy całego samorządu.
Czy uważa Pan, że rada miasta powinna być bardziej otwarta na dialog z mieszkańcami – np. poprzez konsultacje społeczne czy spotkania poza salą obrad?
Radni są otwarci na rozmowy i konsultacje z mieszkańcami. Takie spotkania będą się odbywać – część z nich jest już planowana.
Jeżeli ktoś chce porozmawiać z radnym, ma taką możliwość. Dostępne są adresy mailowe i numery telefonów, więc każdy może się skontaktować. Zawsze chętnie wysłuchamy mieszkańców i ich pomysłów.
Pięć lat temu był Pan inicjatorem akcji „Jordanowianie dla Przedszkolaków”, która zakończyła się sukcesem. Czy planuje Pan podobne społeczne inicjatywy w przyszłości?
Wtedy moja córka chodziła do tego przedszkola. Widziałem, że jest potrzeba, a brakowało funduszy. Zaproponowałem więc pomysł pani dyrektor, a wraz z pomocą radnego Tadeusza Gacka udało nam się zebrać ponad 5 tysięcy złotych.
Za te środki kupiliśmy telewizor multimedialny i projektor. Dziś już nie planuję podobnej akcji, ale co roku uczestniczymy w kweście na cmentarzu jordanowskim i wspieramy działania Ochotniczej Straży Pożarnej w Jordanowie.
Czy uważa Pan, że lokalni radni powinni częściej angażować się w oddolne akcje społeczne i charytatywne?
Uważam, że akurat ta rada bardzo mocno się angażuje. Dobrym przykładem jest radny Ludwik Wojdyła, który od siedmiu lat – jeszcze zanim został radnym – organizuje akcje sprzątania terenów zielonych.
W ciągu tych lat zebrano już kilkanaście ton śmieci. To pokazuje, że wielu radnych rzeczywiście działa społecznie, nie tylko z urzędu.
Jak ocenia Pan dziś współpracę samorządu z lokalnymi szkołami, przedszkolami i organizacjami społecznymi? Czy jest coś, co warto poprawić?
Myślę, że współpraca ma się dobrze. Jordanów to mała społeczność – każdy zna każdego. Współdziałamy z różnymi organizacjami, szkołami, przedszkolami i stowarzyszeniami.
Wielu radnych angażuje się w życie lokalne nie tylko na sesjach, ale też prywatnie – poprzez obecność w wydarzeniach, pomoc w organizacji czy wolontariat.
Jakie inwestycje uważa Pan za kluczowe dla Jordanowa w najbliższych latach?
Na pewno: budowa sieci gazociągowej, rozbudowa kanalizacji i oświetlenia, a także tworzenie ścieżek spacerowo-rowerowych.
Chciałbym również, żeby w Jordanowie powstała pełnowymiarowa hala sportowa, z której mogliby korzystać zarówno młodzi, jak i starsi mieszkańcy.
Tego typu obiekty są już w wielu sąsiednich miejscowościach – nasi mieszkańcy często muszą do nich dojeżdżać, co jest dla nich uciążliwe.
Czy w planach rady znajdują się projekty skierowane do młodych rodzin lub seniorów – grup, z którymi był Pan wcześniej szczególnie związany?
Z tego, co wiem, bardzo aktywnie działa Rada Seniorów, która organizuje spotkania i inicjatywy integrujące starszych mieszkańców.
W Jordanowie jest też wiele organizacji społecznych – Klub Jordan, Związek Podhalan, Hufiec ZHP – które łączą pokolenia i budują lokalną wspólnotę.
Jak Pan postrzega kierunek rozwoju Jordanowa – czy powinien pozostać kameralnym, górskim miasteczkiem, czy raczej dążyć do większego rozwoju infrastruktury i turystyki?
Jestem za rozwojem infrastruktury i turystyki, ale z poszanowaniem charakteru naszego miasta. Dobrym pomysłem są działania radnych Daniela Wójtowicza i Adama Nizioła w kierunku budowy ścieżek spacerowo-rowerowych.
To ogromny plus – łączy rozwój z rekreacją, ruchem i promocją Jordanowa.
Ważne, żeby inwestować mądrze i zachować równowagę między rozwojem a spokojem, który cenią mieszkańcy.
Czy pamięta Pan moment, w którym poczuł Pan, że chce działać społecznie i coś zmieniać w swoim mieście?
Jestem absolwentem Uniwersytetu Jagiellońskiego – studiowałem nauki polityczne i stosunki międzynarodowe. Już w gimnazjum byłem pierwszym przewodniczącym kółka europejskiego, więc od zawsze interesowałem się sprawami publicznymi.
Na studiach miałem wykładowców, którzy później zostali parlamentarzystami – między innymi Włodzimierz Bernacki, Krzysztof Szczerski czy Paweł Kowal. Te doświadczenia mocno mnie ukształtowały.
Jakie wartości są dla Pana najważniejsze w pracy radnego?
Uczciwość i jedność w działaniu dla dobra naszego miasta.
Tylko współpracując i słuchając siebie nawzajem, możemy naprawdę coś zmienić w Jordanowie.
Czy jest coś, co chciałby Pan przekazać młodszym mieszkańcom Jordanowa, którzy dopiero zaczynają interesować się sprawami miasta?
Tak – żeby się nie bali angażować. Każdy może mieć wpływ na swoje otoczenie.
Radni są otwarci i dostępni – wystarczy napisać, zadzwonić, przyjść. Każda sugestia i pomysł mieszkańców jest dla nas ważny.
A prywatnie – co daje Panu największą satysfakcję po zakończonej sesji rady?
Zaufanie ze strony koleżanek i kolegów z rady. Ich wsparcie i wiara w moją pracę to dla mnie największa nagroda.
To właśnie daje motywację, żeby dalej działać.
Rozmawiała: Justyna Siwek
Kontakt z autorką: justyna.siwek@jordanow24.pl

